Translate

TRANSLATE

środa, 22 sierpnia 2012

AM 1894 - TADAAAAAM!

Dostałam kilka dni temu przesyłkę z treskami clip-in, tym razem z faktycznie naturalnych włosów ludzkich. Niestety w porównaniu z tymi syntetycznymi nie są tak gęste i skłądają się z (jak mi się wydaje) pojedynczej taśmy - te syntetyczne były potrójnie złożone).

Ponieważ byłam dosyć zdesperowana, postanowiłam mimo wszystko wyprodukować perukę dla AM 1894. Miałam jej konkretny wygląd w głowie od kilku tygodni i bardzo męczyło mnie to, że nie moge wcielić tego pomysłu w życie z braku materiałów. 

Heh... Więc tak... To, co moge powiedzieć o ręcznej produkcji takiej peruki to to, że włosy ludzkie nie nadają się do tego, o ile nie są fabrycznie wszyte w taśmę. Uszycie czegokolwiek z luźnych włosów ganiczy z cudem i nawet po podklejeniu włosy wyłażą na potęgę. Teraz jest już lepiej, bo większa częsć raczyła już wypaść, ale nadal przy każdym podniesieniu lalki coś tam się z niej sypie. W ogóle podczas pracy nad peruką miałam w salonie pobojowisko jak w salonie fryzjerskim - wszędzie pełno włosów każdej długości.

Mimo wszystko efekt końcowy wydaje mi się w porządku... tj. kiedy nie przyglądam się z bliska swojemu "dziełu" i nie specjalnie energicznie poruszam lalką, jest ok.....


W związku z tym, że włosy są w kolorze ciemnego brązu, postanowiłam jednak zrobić podstawę peruki z fragmentu czarnych getrów, które kiedyś kupiłam, a których nigdy nie nosiłam, bo nie nadawały się ani jako rajstopy, ani jako legginsy. Każdy inny kolor prześwitywałby paskudnie między pasmami.







Przymiarka do grzywki. Zdecydowałam, że skoro taśma jest jedna, to najlepiej będzie wykorzystać tą cześć do grzywki, a resztę włosów przeszyć przez środek tworząc przedziałek.



A oto i reszta włosów. Hmm... Powiem tylko, że nigdy więcej nie chciałabym bawić się w to ponownie...






Pierwsze wrażenia nie rzucają na kolana, ale nadal miałam nadzieję, że coś z tym fantem da się zrobić. Przynajmniej do czasu, kiedy zdobędę taką perukę zrobioną profesjonalnie.


Przyklapnięcie wymagało przebrania lalki za bandytę, spryskania jej wodą i odczekania około 2-3 godzin. Dzień akurat był upalny, więc szybko wyschła.


Najwięcje do życzenia pozostawiał nadal tył - włosów było zdecydowanie za mało.


Na razie przyszyłam część pasm tak, żeby przyzwyczaiły się do nowego położenia. Za jakiś czas zdejmę szwy ;)


W między czasie szlag mnie trafił, że moje lalki takie niewykończone siedzą i skoro AM 1894 (kurczę, muszę jej nadać jakieś imię) ma już prawie taką fryzurę, jakiej bym sobie życzyła, to wypadałoby skombinować dla niej odpowiednia kreację.

Zabrałam się więc za szycie sukienki. Tym razem z wykroju, bo to jednak coś całkiem innego, niż szycie na oślep i udawanie, że sukienka jest w starym stylu.

Nie miałam na podorędziu żadnego cienkiego materiału, który byłby wystarczająco cienki, miękki i miał odpowiednio drobny wzór dla lalki, więc dorwałam się do batystowej (a właściwie z gazy) firanki kupionej kilka lat temu w Jysku. Materiał trochę za bardzo przezroczysty, ale najgorsze było to, że strzępił się niemiłosiernie. Uszycie (ręczne) pantalonów i sukienki zajęło mi jakieś 2,5 dnia. Nie wiem, czy jestem całkiem zadowolona z samej sukienki, poza tym wymaga drobnych poprawek i doszycia zapięcia z tyłu, ale jak na pierwsze próby chyba jest ok. Muszę jeszcze doszyć halkę - sukienka będzie lepiej się układała i nie będzie taka przezroczysta :)





A... powiem jeszcze tylko, że w ostatnim czasie, całkiem nagle, stałam się właścicielką dwóch Kestnerów 154, które przedstawię trochę później, oraz bardzo pięknej lalki japońskiej, na którą czekam z niecierpliwością. Czekam też na kilka biskwitowych główek "niespodzianek" (w sensie nie wiadomo do końca, co to za głowa) kupionych bardzo okazyjnie i do których nie mam ciał, więc te delikwentki na prezentację będą musiały poczekać trochę dłużej :-/



7 komentarzy:

  1. Ależ lalka wygląda na ostatnim zdjęciu ślicznie! Do ludzkich włosów przydatna jest maszyna jednak i klej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Laleczka jest śliczna. Włoski z czasem się ułożą. Sukieneczka stylowa i fajnie uszyta. Hihi ja też szyję z firanki różne rzeczy. Haleczka rozwiąże sprawę prześwitującej sukienki a jak będzie nieco szersza dołem albo odcięta w pasie i przymarszczona w dolnej części będzie pięknie układała dół sukieneczki. Ale tak w ogóle to ona jest śliczna !

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję! Ja jestem w niej kompletnie zakochana w tej chwili :D Na zdjęciach nie wyszła tak, jak wygląda na żywo (i koraliki wydają się większe).

    Kurczę, no właśnie zaraz chyba przejrzę oferty mini maszyn do szycia, bo mam już dosyć ręcznej dłubaniny. Z tymi akurat włosami to w sumie mało by zmieniło, bo było ich za mało.... obliczyłam (po fakcie w sumie), że dla małej średniej wielkości lalki zupełnie nie opłaca się robienie peruki samodzielne. Ilość takich tresek (minimum 3, a najlepiej 5) + koszt przesyłki jest prawie identyczny, jak przy zakupie gotowej peruki, a jakość.. no cóż :(

    Od szycia halki odstrasza mnie na razie i materiał i ręczna robota... W wykroju jest cała halka (z górą), ale ze względu na nadmierne strzępienie się tegoż materiału, całość wyszła nieco ciasnawa, więc dorobię tylko pół-halkę. Niebawem... kedyś.... hmm.. może z innego materiału :-/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś niesamowita!!!!Ja pewnie bym się poddała na półmetku szczególnie ze to wszystko ręczna dłubanina bez użycia maszyny...nie wyobrażam sobie ...Ja mimo ze mam maszynę to jakoś nie mogę zabrać się za uszycie choć jednej sukienki :/

    Efekt końcowy jest zachwycający a lala prześliczna!!!Gratuluje superowych zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowna ta lalka! Nic więcej nie napiszę bo mnie zatkało. lilav.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję bardzo :) Jestem z niej teraz bardzo zadowolona, przyćmiła nieco swoje szafkowe współlokatorki. W ogóle nie ma porównania z tym, jak wyglądała, gdy ją kupiłam - tu jest zdjęcie http://starelalki.blogspot.com/search/label/AM%201894 Nawet cera jej wyszlachetniała i zniknął dziwny połysk. To chyba za sprawą gotowania po tym, jak mi się rozpadła, co w sumie wyszło jej na dobre, bo pęknięcia teraz prawie nie widać.

    Co do szycia, to nie byłoby takie straszne, tylko ten materiał do chrzanu zupełnie. Ja już byłam zdesperowana. Lalka w tymczasowych sukienkach po porcelankach wyglądała jak pajac, a stare sukienki nawet znalazłam, ale ceny mnie przeraziły.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lalka w nowej fryzurce wygląda bardzo ciekawie.Ja też często oglądam i próbuję upolować dla lalek siostry jakieś sukienki na aukcjach ale są koszmarnie drogie. Szycie sprawia frajdę ale dobra tkanina to podstawa. Mi czasem udaje się coś wymyszkować w ciucholandach a koronki czasem kupuję na Kole.

    OdpowiedzUsuń