Translate

TRANSLATE
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gofun. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gofun. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 maja 2012

Pasmo niepowodzeń

Co tu dużo mówić (pisać). 


Brwi w orientalnego repro wychodzą mi na wszystkim, tylko nie na lalce. To znaczy na lalce wychodzą, owszem, ołówkiem. Dwa plusy, plusiki w zasadzie maleńkie, zwiazane z tą lalką to to, że 1. pompony, które były przy nakryciu głowy, po odmoczeniu okazały się pomponami marmurkowymi (obawiam się, że całkowite odmoczenie brudu trwałoby kilka tygodni) 2. dostał całkiem nowe ZŁOTE chwościki, które bardzo dobrze wyglądają (lepiej niż te, które miał - po odmoczeniu okazało się, że mają inne kolory i długości) i przycięłam mu w końcu włosy. 


Tak wygląda z brwiami, które natychmiast zmyłam. Proszę się nie śmiać.... 
Hmm... widzę coraz wyraźniej, że oczy muszą być wymienione na mniejsze, bo wygląda, jakby miał dwie czarne dziury. 


zdjęcie robione na szybko
przy sztucznym oświetleniu

Wypatroszyłam też Ichimatsu w nadziei, że uda mi się przez szyję dostać do środka głowy. A gdzie tam.
Lalka ma dla mnie, laika w kwestii lalek japońskich, budowę nie do objęcia umysłem.

Bo rozumiem wszystko, to, że od szyi przez środek głowy aż do czubka idzie drewniany patyk - ok.

Do tego patyk na czubku głowy (od środka oczywiście) wchodzi w coś na kształt przyklejonego do czerepu korka - ok, jakoś jeszcze rozumiem.

ALE

dlaczego głowa nie spada???
dlaczego, mimo że patyk rusza się w tym korku czyli nie jest do niego przyklejony, nie mogę wyjąć tegoż patyka?
jak zdjąć tą głowę???
i co ważniejsze - jak ją później zainstalować????

Okazało się też, że w środku jednak jest piszczałka. Nie działa, mimo że ma wszystkie części.
Jeden kawałek bambusowego patyczka odskoczył i po zainstalowaniu go w prawidłowym miejscu lalka może nie wydaje płaczliwych dźwięków, ale za to głośno oddycha, co tez jest dosyć zabawne.

Jeśli ktoś wie cokolwiek o budowie ciała takich lalek, bardzo bardzo proszę o kontakt.


pokaż kotku, co masz w środku

masa papierowa (?) od środka jest zapisana

szyja od strony popiersia - bulwa szersza od dziury w popiersiu
 zakończona kwadratowym drewienkiem,
przez środek których przechodzi patyk

piszczałka z boku
(ten fragment bambusa powinien wchodzić w drewniany uchwyt,
który znajduje się na pierwszym planie)

piszczałka od dołu

Jakby tego było mało, czekam od 2 tygodni na list polecony ekspresowy (!) wysłany za pośrednictwem InPostu. Doręczyciel InPost owszem był dzisiaj, dostał się na klatkę schodową (do której prowadzą 2 domofony), ale nie raczył już pofatygować się na górę - wrzucił tylko awizo do skrzynki. 
Dzwonię do najbliższego oddziału, który znajduje się w innej dzielnicy. Niezbyt miła pani informuje mnie, że wszystko jedno czy byłam w domu i czy to wina doręczyciela - oni nie podejmują ponownej próby doręczenia przesyłki i muszę się do nich pofatygować. Oznajmiłam, że jeśli jutro nie zobaczę doręczonej przesyłki i przyjdzie mi ich odwiedzić, to na długo mnie zapamiętają, ale miała mnie w nosie.
No więc moja decyzja jest taka, że od sprzedawcy zakupionej masy do reperacji lalek dostanę zwrot pieniędzy, a to samo zakupię u kogo innego. Po 2 tygodniach odeślą mu jego paczkę. Najlepsze jest to, że za przesyłkę zapłaciłam 10 zł (ekonomiczną), podczas gdy on bez mojej wiedzy wysłał ekspresowo InPostem za 3,70 zł. No to ekspres wyjątkowy. Dyliżansem szybciej by dotarło.

sobota, 5 maja 2012

Magiczny przyrząd do czyszczenia gofunowych lalek

O 2:00 w nocy wpadłam nagle na pewien pomysł, który od razu musiałam wprowadzić w życie.
Rodzina spała, a ja w łazience szorowałam swojego starego japońskiego lalka.
Gumki do ścierania mam w nosie, ścierały jakąś pierwszą, najświeższą warstwę kurzu, ale cała masa dziwnych wykwitów została. Papier ścierny owszem, ścierał - razem z farbą.
Wygrzebałam z szafki dawno nie używany, 3-stopniowy pilnik do polerowania paznokci i voila:


PRZED


PO
Pilnik jest gruby i nie wchodzi w załamania, ale różnica jest znaczna. Oczywiście, farba trochę zeszła (tzn pierwsza ciemniejsza warstwa), ma mikroskopijne zadrapania, ale wydaje mi się, że wygląda trochę lepiej. Nos niestety trochę się wybielił, ale na zdjęciu jest to znacznie bardziej widoczne, niż w rzeczywistości (to po eksperymentach z papierem ściernym).

piątek, 4 maja 2012

Mój własny Mitsuore Ningyo / Ichimatsu już w domu

Wczesnym rankiem zaglądam do skrzynki na listy, a tam awizo! Mniejsza z tym, że datowane na 02.05, a 03.05 niczego w skrzynce nie było. Lecę na pocztę i powracam z lekkim niedużym kwadratowym pudełkiem. 




Pudełko w pudełku okazuje się być sprytnym pokrowcem na głowę :)


A tak wygląda po odwinięciu ze wszystkich zabezpieczeń i wstępnym potraktowaniu gumką do ścierania (które, jak się okazuje, daje mizerne efekty, a jednak woda i wszelkie inne sposoby całkiem odpada - wypróbowałam na nodze - farba schodzi albo się odbarwia):

Poturbowana facjata.

Ten bok głowy jest w całkiem dobrym stanie.

Z głowy nagle, nie wiadomo którędy, zaczęły wylatywać małe kawałki ostrego szkła. DRUGIE OKO! jest! 
Nie mam pojęcia jak je zamocować na właściwym miejscu - głowa jest specyficznie zamontowana. Nie wiem dokładnie jak ta konstrukcja wygląda i obawiam się, że mogę mu coś urwać na stałe...

Z klejeniem oka nie powinno być problemów. Jest bardzo ciekawie zrobione - właściwie to dosyć logiczne rozwiązanie, ale przywykłam do całkiem innych szklanych oczu. No więc oko jest jakby małą szklaną miseczką (bardzo małą i z bardzo cienkiego bezbarwnego szkła), która od środka jest pomalowana farbami.
Ciało owinięte jest papierem.
Szkoda, że nie potrafię rozszyfrować napisu :(


Oko

Palce rąk.

Palce nóg z miejscem na "japonkę". Paznokcie u rąk i nóg (nogi) są lekko wypukłe.
Baaardzo mi się podobaj.

Głowa zamontowana na kiju.
Daje to taki efekt, że przy przenoszeniu lalka delikatnie porusza głową i wydaje się żywa...

Materiał, z którego uszyte są ręce. Trochę dziwny.

Materiał nóg i tułowia - płótno?

Goło i wesoło, czyli prezentacja skomplikowanej budowy ciała.


Ciało typu Motschmann.. tzn nie do końca... Motschmann wyprodukował ciało lalki opierając się właśnie na tych najstarszych japońskich Ishimatsu Mitsuore Ningyo. Później dodam podstawowe info o Motschmannie. Stawy u stóp i dłoni nie wnoszą praktycznie niczego, niby są, ale ruchomość jest minimalna.



Wady tej lalki widać gołym okiem. Ma jedną zaletę dyskwalifikująca wszystkie wady. Ona (on) żyje! Jedno oko w zupełności wystarczy - mimo, że nie jest tak szlachetne jak szklane oczy lalek francuskich, ba, techniką wykonania nie dorasta im do pięt - ono patrzy. Patrzy i obserwuje. 


Mimo stanu uszkodzeń, mimo niezbyt skomplikowanych rysów twarzy lalka należy do tego typu lalek, które posadzone przy innych, odbierają im cały urok. Zajął chwilowo miejsce obok laki biskwitowej, która wymaga jeszcze trochę pracy i peruki, ale generalnie bardzo mi się podobała. I co... ? Przy nim wygląda jak kukła. Dosłownie. On siedzi, ona jest posadzona. On patrzy, ona ma oczy. Jutro postaram się wrzucić jakieś zdjęcia, ale nie wiem, czy oddadzą wrażenie, jakie ma się na żywo.





środa, 25 kwietnia 2012

Stary Japończyk

HA HA! Udało się! Mam, co chciałam!

Trochę podniszczony (trochę bardzo), ale jakże uroczy...



Zdjęcia pochodzą z aukcji. 

No dobra, brakuje mu stopy i oka, do rekonstrukcji też powieka i to obdrapanie na czole oraz niektóre palce jednej dłoni.... poza tym ma 41 cm i już go uwielbiam.

Po tym, jak dostałam swoje orientalne repro, miałam zakończyć poszukiwania lalki japońskiej ... ale.... trafiłam na tego typka. Szczerze mówiąc nigdy nie pomyślałabym, że w ogóle będę miała szansę go kupić. Myślałam, że znajdzie szerokie grono wielbicieli i cena osiągnie nieosiągalne wyżyny... Szykowałam się nawet na ostrą walkę (jednak w granicach dosyć niskiej ceny, jaką skłonna byłam zapłacić), adrenalina rosła w ostatnich sekundach... A tu... Cisza... Cena praktycznie wyjściowa, bo ktoś przede mną rzucił tylko kilka centów powyżej. 

Mam nadzieję, że podróż nie zajmie mu dużo czasu :)

--- 
26-04-2012

Znalazłam japońskiego lalka, datowanego na ok. 1880 r. 
Wg mnie jest bardzo podobny, może mina mniej fikuśna i lepszej jakości ubranie, ale poza tym prawie jak brat bliźniak, nawet wzrost podobny. Atomically Correct Japanese Ichimatsu Boy (rubylane.com) 
Główne różnice między nimi - stan i cena, chociaż ten z Rubylane też nie jest w stanie idealnym, ciut obdrapany... No ale powiedzmy sobie szczerze - gdyby nie zniszczenia no i może brak słów typu "gofun" albo "ichimatsu" w opisie, to mogłabym sobie nadal tylko pomarzyć o takiej lalce.


sobota, 7 kwietnia 2012

Lalki japońskie na starych zdjęciach

Święta świętami, ale temat lalek japońskich nie może wyjść mi z głowy.

Szukałam, szukałam i znalazłam całkiem pokaźną kolekcję zdjęć owych lalek. Patrząc na nie dochodzę do wniosku, że posiadanie chociaż jednego egzemplarza jest konieczne (wręcz obowiązkowe), jeśli kolekcjonuje się stare lalki biskwitowe... No popatrzcie tylko...













  







 Większość zdjęć pochodzi ze strony: The "Jap Doll" --Ningyô on the Western Toyshelf 1850-1940

piątek, 6 kwietnia 2012

Stare lalki japońskie - Ishimatsu, Yamato Ningyo itp. itd.

Idąc za ciosem zainteresowałam się nagle trochę innymi lalkami. Może nie w sensie ich kolekcjonowania, ale jedną chciałabym mieć. Mam na myśli stare lalki japońskie, których historia sięga kilku wieków wstecz, a te, które mnie interesują, znajdują się w tym samym przedziale, co niemieckie i francuskie biskwity, czyli przełom XIX i XX wieku do lat 1930-tych.

Oczywiście jest kilka problemów:

1. Nie wiem nic na ich temat poza skrótowymi opisami w książkach.

2. Nie umiem odróżnić starej lalki od lalki wyprodukowanej współcześnie (no może lalka tragicznie zniszczona sugeruje starszą, a ta w stanie idealnym nowszą, ale to nie zawsze tak bywa), nie wiem nawet do końca jak powinny być zbudowane - tj. niby wiem, ale co lalka, to inna budowa ciała i moja pozorna wiedza idzie precz.

3. Ten punkt łączy się z poprzednim - nie jestem w stanie pojąć ile taka lalka powinna kosztować.

4. Rzecz najważniejsza - te laleczki to nie biskwit - pokryte są kilkoma warstwami czegoś, co nazywa się gofun; jest to masa powstała z połączenia sproszkowanych muszli ostryg i kleju. Czyli jeśli lalka jest poobijana, to czy da się ją jakoś naprawić (wiadomo, jej wartość przez to nie wzrośnie, ale nie o to tu chodzi, ma cieszyć moje własne oczy). A, no i nie czyści się tego gofunu (gofuna?) niczym, co ma w składzie wodę.

5. Mam wrażenie, że ludzie sami nie wiedzą, co sprzedają i ile to jest warte, bo rozstrzał cenowy i inwencja w opisywaniu przyprawiają o zawrót głowy. Lalki te, w zależności od źródła, mają też inne nazwy. Tzn one w ogóle mają wiele nazw, ale nie mogę dojść do tego, która nazwa dotyczy jakiego rodzaju lalek.

To losowe zdjęcia lalek, które mnie interesują - przedstawiają dzieci w wieku 6-9 lat (źródło - Internet):








Te też fajne, ale trochę mniej interesujące (dzieci - bobasy):





I teraz pytanko w zwiazku z lalką, którą znalazłam ostatnio na sprzedaż.
Czy, waszym zdaniem, taka lalka ma szansę na naprawę domowymi sposobami?

Oto ona (raczej on), w stanie zupełnego rozkładu :(








Biedaczysko... Dobra, przyznam się, cenę ma zachęcającą (na razie), ale też lubię odratowywać każde możliwe starocie z lalkami na czele. Czuję, że mogę się w nim zakochać ;) tylko czy to aby nie śmieć? czy nie skórka za wyprawkę? Mam jeszcze na oku dziewczynkę z mechanizmem płaczącym, ale jakaś taka jest... niby bardzo podobna, ale czegoś jej brakuje. Za to jest cała w jednym kawałku i nie ma takich braków. Ba, nawet ma perukę... Hmmm :-/